TUW w Siemiatyczach Wiktor Tereszkiewicz Ubezpieczenia Fundusze

AXA

SKANDIA

FUNDUSZE

Inwestycyjne

POLISY POSAGOWE

DoradztwoBHPwfirmie

TUW W SIEMIATYCZACH RapsOL UBEZPIECZENIA ROLNE
KOMUNIKACYJNE
MAJĄTKOWE

PRZENOSIMY ZNIŻKI Z OC DO AC

Najtańsze ubezpieczenia na rynku-Sprawdź, nic nie stracisz, możesz tylko zyskać.

17-300 SIEMIATYCZE
ul.Kasztanowa 70

085-656 40 51
0-511 216 675


Wirtualny ubezpieczyciel
Kluczem

BHP w rolnictwie

085-656 40 51

0-511 216 675

22.07.2008
Puls Biznesu: Polisa bez zysku
Polisa bez zysku



TUW są tak nietypowe na tle branży ubezpieczeniowej, że niejeden agent PZU czy Warty wykrzyknie: powinni tego zabronić!
Co wspólnego z korzeniami PZU mają Stefan i Andrzej Bratkowscy, Henryk Wujec i burza gradowa? Nic? A jednak. Gdyby nie ona, pewnie by się nie spotkali i nie wpadli na pomysł reaktywowania tradycji, z której wyrosło dzisiejsze PZU, i nie założyliby towarzystwa ubezpieczeniowego. Innego od wszystkich, bo wzajemnego.

Wujec był akurat posłem z Zamojszczyzny, gdy grad spustoszył tamtejsze pola. Straty gigantyczne, więc rolnicy do Wujca: pośle, pomóż! Mądry Polak po szkodzie. Stefan Bratkowski wspomniał mu wtedy o idei wzajemnych ubezpieczeń, która w Polsce dobrze się miała od XVIII w., ale za PRL umarła. Obaj zainteresowali pomysłem utworzenia towarzystwa ubezpieczeń wzajemnych m.in. fundację Akcji Demokratycznej, Społeczną Fundację Solidarności oraz Eurekę — zachodnioeuropejski holding towarzystw ubezpieczeniowych. W 1992 r. Towarzystwo Ubezpieczeń Wzajemnych TUW (TUW TUW) wystawiło pierwszą polisę. Dzisiaj podobnych towarzystw działa kilka, ale pierwsze jest największym z nich, liczy 420 tys. członków.

Tylko czy ktoś o nim słyszał? Czy ktoś widział reklamę TUW? Czy wie, czym TUW różnią się od Warty czy PZU? Wiadomo o nich tyle, że są. I niewiele więcej. Tymczasem to drugi gracz na rynku ubezpieczeń. Wielce oryginalny.


Powinni tego zabronić
Ubezpieczenia wzajemne są najstarszą formą ubezpieczeń, wymyśloną i praktykowaną w czasach, gdy nikt jeszcze nie myślał o zarabianiu na polisach. Na czym polegają? W dużym uproszczeniu: kilku dekarzy umawia się, że gdy jeden spadnie z dachu, pozostali zapłacą za jego leczenie. Albo: mieszkańcy miasta zrzucają się do kapelusza na wypadek, gdyby któremuś spalił się dom. Albo rolnicy z Zamojszczyzny wzajemnie ubezpieczają się przed kolejnym gradobiciem.

Pachnie idealizmem?



Pachnie idealizmem? Zapachnie nawet absurdem. Bo czy ktoś uwierzy w firmy ubezpieczeniowe non profit?
Celem towarzystw nie jest przynoszenie zysku udziałowcom, lecz zaspokojenie ich potrzeb ubezpieczeniowych po najniższym możliwym koszcie, mówi Dariusz Poniewierka z TUW BD.

Non profit? Ale rozumiany nieco inaczej niż za friko. Co prawda, w wypadku TUW ustawa ubezpieczeniowa rzeczywiście nie mówi nic o zysku, za to wspomina o nadwyżce bilansowej. Skoro nie dla zysku, to po co?

Osoby lub firmy zrzeszają się w celu wspólnego pokrycia szkód, na jakie są narażeni. Mają wspólny cel: najtańsza i najlepsza ochrona ubezpieczeniowa. Dlatego towarzystwa, które zakładają, zawsze będą działać na ich korzyść. I to różni TUW od komercyjnych ubezpieczycieli działających przede wszystkim na korzyść swych akcjonariuszy, a nie klientów, mówi Monika Skiba, prezes TUW Pocztowe.

Oczywiście dla zapewnienia bezpieczeństwa roszczeń działalność towarzystw ubezpieczeń wzajemnych musi być rentowna. Jednak sposób zagospodarowania wypracowanej nadwyżki bilansowej lub pokrycia ewentualnych strat musi być zapisany w statucie towarzystwa, dodaje Piotr Narloch, prezes Concordia Polska TUW.

Ten sposób może zaskoczyć. Bo czy ktoś słyszał o ubezpieczycielu, który zwraca składkę, gdy nie było szkody? Oto Kowalski wykupuje AC na malucha. W nic nie rąbnął, więc po roku dostaje pieniądze z powrotem. Tymczasem w statutach TUW może być zapis albo o zwrocie składki, albo o przeniesieniu jej na następny rok (w praktyce najczęściej trafia ona na poszerzanie oferty towarzystwa lub jego kapitał zapasowy).

Zaskoczeń jest więcej. Aby skorzystać z oferty TUW, nie wystarczy chcieć. Trzeba być. Członkiem i udziałowcem. Czyli wykupić udziały.

Członkiem naszego TUW może zostać każdy, kto zawrze umowę ubezpieczenia, złoży deklarację członka, obejmie 1 udział o wartości 1 zł oraz zapłaci 1 zł wpisowego. Dzieje się to jednocześnie. Podmioty gospodarcze muszą wykupić minimum 10 udziałów mówi Grzegorz Buczkowski, prezes TUW SKOK.

Członkostwo w TUW Pocztowy kosztuje 5 zł (1 udział 5 zł), a firmę minimum 50 zł (10 udziałów). Osoby prawne muszą wykupić minimum 50 udziałów.

W TUW Concordia udział jest bezpłatny. Wystarczy zawarcie umowy ubezpieczenia. W TUW BD jeden udział kosztuje 10 tys. zł.

_ Bo jesteśmy towarzystwem oferującym wyłącznie ubezpieczenie przedpłat klientów deweloperów. Dla nich to małe pieniądze _ tłumaczy Dariusz Poniewierka z TUW BD.

Skoro klient jest udziałowcem, to pewnie ma jakieś prawa? Owszem, takie jak wszyscy udziałowcy. Na przykład może na walnym zgromadzeniu głosować za obniżeniem cen polis ubezpieczeniowych (a więc i swojej) albo zmienić prezesa, który chce je podnieść. Rezygnując z członkostwa, może zwrócić udziały.

Skoro TUW nie ma zysków, nie ma też marmurów, niemieckich limuzyn zarządu i zagranicznych delegacji. Bywa zgrzebnie. A co z reklamą? Też jej nie ma, dlatego mało kto o TUW słyszał. Ale te mogą się bez niej obejść.

Preferujemy raczej ascetyczną formę promocji i marketingu. Od kampanii telewizyjnych wolimy media branżowe, mówi Piotr Narloch.

TUW najczęściej ubezpieczają jedynie określone branże lub firmy, do których łatwiej dotrzeć innymi kanałami. Ale są też takie, które oferują ubezpieczenia dla Kowalskiego, jak choćby nasze towarzystwo — mówi Monika Skiba, prezes TUW Pocztowe.

Na ubezpieczeniach dla Kowalskiego TUW nie zarabiają kokosów. Od Kowalskich wolą określone grupy zawodowe lub branże. Tam reklama jest tańsza lub w ogóle zbędna.